To był LAN inny niż wszystkie. Tym razem nie chodziło o klasyczne drużynowe pojedynki czy wspólne oblężenie bombsite’u. Wraz z premierą nowej gry, która szturmem podbiła scenę esportową, narodził się pomysł, by spróbować czegoś świeżego. Ośmiu znajomych, każdy z własną strategią, ulubioną rasą i planem na zwycięstwo - i tak, zupełnie spontanicznie, narodził się pierwszy LAN poświęcony StarCraftowi II.
Atmosfera była dokładnie taka, jakiej można się było spodziewać - mieszanka poważnej rywalizacji i klasycznej, towarzyskiej libacji. Z jednej strony próby makro i mikro, z drugiej - makro ilości trunków. Śmiech, emocje i momenty, w których trudno było stwierdzić, kto właściwie jeszcze gra, a kto już tylko "obserwuje rozgrywkę z dystansu".
To był LAN, który po raz pierwszy pokazał, że nie trzeba strzelać, żeby poczuć emocje. Wystarczy kilku znajomych, trochę rywalizacji i gra, która na chwilę zatrzymała wszystkich w tym samym pokoju.
1st
2nd
3rd