Spotkanie z Heroes III miało być próbą powrotu do klasyki - tytułu, który po latach zyskał drugą młodość i ponownie przyciągnął uwagę graczy. Pomysł wydawał się świetny, a format prosty i przejrzysty. W teorii wszystko miało zadziałać idealnie.
W praktyce… było zupełnie odwrotnie. Choć plan istniał, jego realizacja wymknęła się spod kontroli niemal od samego początku. Problemy techniczne, chaos organizacyjny i niekończące się dyskusje sprawiły, że trudno było stwierdzić, czy w ogóle toczy się jakiś turniej, czy raczej eksperyment społeczny.
Z przebiegu samego LAN-a nie zachowały się żadne konkretne wspomnienia - poza tym, że nikt nie wiedział, co właściwie się dzieje, i że mimo wszystko wszyscy byli w świetnych nastrojach. Można się domyślać, że pewne "czynniki zewnętrzne" miały w tym swój udział.
Choć wydarzenie nie zapisało się w historii jako wzór organizacji, miało swój niepowtarzalny urok. A morał? Prosty - pewnych gier i pomysłów lepiej nie przenosić na LAN-a… choć właśnie dzięki temu ten wieczór pozostaje niezapomniany.