Poprzednie wydarzenie tego typu okazało się tak udane, że nikt nie miał wątpliwości, iż trzeba to powtórzyć. Tym razem jednak wszystko miało być "na poważnie". Więcej chętnych, większe emocje i prawdziwa rywalizacja - niektórzy nawet przygotowywali się wcześniej, jakby naprawdę w grę wchodziły medale.
Organizacja jak zawsze stała na poziomie - arkusze, zapisy, wyniki i cała otoczka, która miała nadać wydarzeniu sportowego charakteru. W praktyce jednak szybko wróciła dobrze znana tradycja - rywalizacja szła w parze z rosnącym poziomem promili, a koncentracja spadała proporcjonalnie do liczby otwartych butelek.
Atmosfera była wyśmienita, a emocje rosły z każdą konkurencją. Niektórzy z uczestników dali z siebie wszystko… aż za bardzo. Ostatecznie nie wszyscy dotarli do ostatniej dyscypliny - kilku zawodników "odpadło" w trakcie biegu na 1500 metrów, dosłownie i w przenośni.