Ten LAN był początkiem wszystkiego - pierwszą próbą nadania domowym rozgrywkom odrobiny profesjonalizmu. W czasach, gdy kawiarenki internetowe przeżywały swój najlepszy okres, postanowiliśmy stworzyć coś podobnego w domu, tylko po swojemu. Tym razem chodziło nie tylko o granie, ale o zbudowanie czegoś, co przypominało prawdziwy turniej.
Atmosfera od samego początku była wyjątkowa. Pojawił się pomysł, który z czasem stał się tradycją - każda drużyna grała w osobnym pokoju (Reda i Jody). Dzięki temu emocje, krzyki i śmiech rozchodziły się po całym domu niczym dźwięki stadionu.
Składy ustalono prosto: doświadczeni kontra mniej ogarnięci (2 vs. 3). Mimo skromnej liczby uczestników wszystko miało w sobie coś wyjątkowego. Do dziś wspominany jest "bieg po głowie" kolegi z drużyny na de_aztec - sytuację tak nietypową, że trudno byłoby w nią uwierzyć, gdyby nie to, że została uwieczniona na filmie.
To wydarzenie zapisało się jako pierwszy prawdziwy LAN - nie tylko z powodu rywalizacji, ale dlatego, że wtedy właśnie narodziła się tradycja, która z czasem przerodziła się w coś znacznie większego.
1st
1st